AKTUALNOŚCI

28 sierpnia 2025, 16:42

Nie bierz swojego wewnętrznego krytyka na wakacje

Wewnętrzny krytyk nie bierze urlopu. Chyba że… go z sobą nie zabierzesz. Warto w czasie wakacyjnym przyjrzeć się kilku aspektom siebie i z życzliwością “włączyć na luz”. Czas się zatrzymać – i zrelaksować…do siebie. Lato sprzyja zatrzymaniu w biegu codziennych spraw – temu głębokiemu, nie tylko fizycznemu. Kiedy dni stają się dłuższe, a cały świat zdaje się spowalniać, mamy szansę zobaczyć i poczuć więcej. Możemy usłyszeć siebie i stać się bardziej obecne w swoim życiu. Warto jednak zwrócić uwagę na to czy słyszymy siebie, czy…”wewnętrznego krytyka”.

Zatrzymanie nie wymaga wielkich rytuałów ani zmian. Może to być powoli pita woda z twarzą wystawioną do słońca, świadomy oddech, wąchanie letniej roślinności, czy powolny spacer. To mikromomenty obecności, w których dajemy sobie zgodę na niedziałanie, na bycie, a nawet błogobycie. I w tym może pojawić się prawdziwe spotkanie z sobą – subtelne i niewymagające niczego. Bez pędu, pośpiechu i zadań. Bez zajętości. Spotkanie, którego często unikamy, bo zamiast spotkania z sobą spotykamy tam “jego”, naszego wewnętrznego krytyka.

Zamiast zasługiwać – wybieraj

W kulturze, która gloryfikuje produktywność i wieczny pęd, odpoczynek bywa traktowany jak marnowanie czasu, a nicnierobienie jako lenistwo. Często mamy głęboko zakorzenione przekonanie, że na odpoczynek trzeba zasłużyć; że najpierw „trzeba ogarnąć”, „załatwić wszystko”, a dopiero potem można odpocząć. Jednak odpoczynek nie jest nagrodą, tylko potrzebą i prawem. Nie może też być traktowany jak kolejny projekt na długiej liście twoich zadań. Jak powiedział Mark Black – „Czasem najbardziej produktywną rzeczą, jaką możesz zrobić, jest… odpoczynek.”

Czas więc zadać sobie ważne pytania: „Czy ja wybieram odpocząć”? „Czy umiem odpuścić?” „Ile warunków sama sobie stawiam zanim przyzwolę sobie na relaks”? „Gdybym zrelaksowała się teraz do siebie, to co bym wybrała?”. W obecnych czasach odpoczynek to wybór, który wymaga uważności i odwagi. Potrzebujemy jej, żeby wyłączyć komputer, odrzucić pokusę, że „jeszcze jeden e-mail”, wyciszyć telefon i zaufać, że świat nie zawali się bez naszego trybu „alertu”.

A gdybyś tak nie musiała odpocząć, a …wybrała odpocząć? Co jeśli to jest wybór? Wbrew pozorom – odpoczynek czyni nas bardziej efektywnymi i żywotnymi. To w nim dojrzewają najlepsze pomysły, rozwiązania i inspiracje. Mogą też jemu towarzyszyć refleksje i ważne pytania, które wpływają na naszą klarowność i wewnętrzną harmonię.

Zatem tylko Ty możesz zdecydować, kiedy „już dość” działania i załatwiania. Możesz wybrać, że już czas doładować wewnętrzne, życiowe baterie, nawet jeśli twój wewnętrzny krytyk twierdzi, że jeszcze “pociągniesz na rezerwie”. Czyż to nie twoje baterie, a nie “jego?”. Zatrzymaj się w tym pędzie, wszak życie to coś więcej niż lista zadań. Sprawdź, czy za twoim działaniem nie stoi strach, że bez niego coś się zawali. Są rzeczy i projekty, w których zawsze może nas ktoś zastąpić – nawet jeśli tego nie chcemy. I są takie, jak nasze życie, w których nikt nas nie zastąpi, tym bardziej “nasz” krytyk.

Nie wszystko, co myślisz, jest prawdą

Nasz wewnętrzny krytyk często podszywa się pod „głos rozsądku”, który mówi nam, co jeszcze powinniśmy zrobić, jak wyglądać, czuć, a nawet jak wypoczywać. Przez lata uczymy się go słuchać jakby miał nas chronić, trzymać w ryzach, a nawet motywować. Tymczasem to właśnie on odbiera nam naturalną radość, lekkość i poczucie wewnętrznej równowagi. To od niego często próbujmy i nie umiemy uciec, nawet podczas wakacji.

Warto zacząć zauważać ten głos, nie jako część siebie, ale jako mechanizm odtwarzający narzucone schematy i sterujące name programy. Gdy pojawia się myśl krytyczna, ocena, czy dezaprobata – zatrzymaj się. Weź głęboki oddech i zadaj sobie pytanie:

„Czy to jest rzeczywiście prawda?” “Gdybym tak o sobie nie myślała, to jak inaczej mogłabym na to spojrzeć?” “Skąd wzięła się ta ocena w moim świecie?”

Umiejętność dystansowania się od własnych myśli i poddawania ich pod wątpliwość  jest jak mięsień – im częściej to robisz, tym bardziej obecna i świadoma się stajesz. To nie wyparcie, ale zauważenie, i świadome przekierowanie uwagi w stronę tego, co wspiera. Już wiesz jak się czujesz kiedy ich nie wytrapiasz i nie zmieniasz. Dla odmiany zabaw się teraz w coś innego – z korzyścią dla siebie. Nie jesteśmy bowiem naszymi myślami. Co więcej, wiele z przekonań, które uważamy za nasze, w rzeczywistości bezrefleksyjnie przyjeliśmy od innych.

Kiedy przychodzimy na świat nie mamy żadnych ocen i przekonań na swój temat. Mamy za to ciekawość i ufność w to, co nam mówiono. Twój wewnętrzny krytyk powstawał przez lata zlepiany z wszystkich wypowiadanych względem Ciebie osądów, porównań i oczekiwań – najczęściej bez twojej zgody. To do ciebie należy wybór czy nadal będziesz “tego stwora” dokarmiać, czy zaczniesz go rozpuszczać.

Wystarczy na początek zauważyć myśli, które przez ciebie przepływają, zacząć się im przyglądać i przestać wierzyć w każdą z nich. To, że jest nie znaczy, że jest prawdziwa. Jest często jedyną, którą znasz i sama zasilasz. A ty możesz wybierać inne, nowe myśli; te, które niosą życzliwość i troskę, a nie ciężar. Warto więc w czasie wakacji przyjrzeć się jakim myślom nadaję pierwszeństwo i które z nich zasilam swoją energią.

Praktykuj uważność

Bez uważności nie rozpoznajemy nawet jak szybko porywa nas autostrada myśli, „musiejstw”, powinności i zadań. Balans i harmonia to nie stan, który osiąga się raz na zawsze. To codzienny wybór. Praktyka uważności – czyli świadomego bycia tu i teraz – może stać się sprzymierzeńcem w tej drodze. Zatem kiedy myślisz, to jakie myśli myślisz? Gdy jesz – to jedz, a nie załatwiaj innych spraw. Kiedy spacerujesz – nie sprawdzaj telefonu. Kiedy jesteś z bliskimi – to bądź z nimi naprawdę obecna.

Jedno z najważniejszych pytań jakie możesz sobie zadać brzmi: „Czy i na ile jestem obecna w swoim życiu?”. Nie analizuj, nie przekonuj samej siebie, a nade wszystko nie oceniaj. Uznaj świadomość, która do ciebie przyjdzie po jego zadaniu. Kiedy nie jesteśmy obecne, to żyjemy na autopilocie, który sam prowadzi, steruje i żyje nasze życie. Jak mechanizm lub program, który zwalnia mnie z…mojego własnego życia. Warto rozpocząć choćby od dostrzegania jak często odpuszczam sobie bycie obecną w danej chwili, uciekam w martwienie się problemami, zajadam, kontynuuję konwersacje, które miały miejsce wczoraj oddając stery wewnętrznemu krytykowi. To zabiera mnie z obecnej chwili, jedynego momentu, który jest. Wytrop zatem i zauważ: „O widzę to już, znowu mnie porwało”. Samo zauważenie już zacznie przywracać twoją uważność i te chwile…tobie.

Bądź życzliwa i czuła… dla siebie

Jedną z najważniejszych, najpiękniejszych i najprostszych jakości, które zmieniają to jak się czujemy jest życzliwość. Coraz więcej się o niej mówi, jednak w kontekście do innych. Czy mogę jednak być prawdziwie życzliwa dla kogoś jeśli nie jestem dla siebie?  Może zamiast wymagać od siebie więcej i słuchać wewnętrznego krytyka, że „nie odpoczywasz”, że „marnujesz czas” albo „powinnaś być bardziej produktywna” warto zapytać: „Jak mogę być łagodniejsza dla siebie dzisiaj?” „Gdybym wybrała dziś życzliwość dla samej siebie to jak by to wyglądało?” „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?.” „Jak mogę okazać sobie więcej wsparcia?” „Jak by to było, żebym zawsze stała po swojej stronie?.”

To głosy mogą stać się nową, ciekawą siebie narracją, która wspiera, a nie gani. Nawet jeśli na początku brzmią obco i niezręcznie, to z czasem zapraszają inną perspektywę patrzenia, stają się bliższe i bardziej naturalne. To również wybór, którego możemy dokonać…dla siebie. Budowanie nowego, bardziej uważnego i serdecznego sposobu bycia może się zacząć właśnie w tym wakacyjnym czasie, kiedy nie musisz nigdzie gonić ani uciekać. Możesz usiąść i odpuścić. Wszak prawdziwa regeneracja zaczyna się tam, gdzie jest przyzwolenie i akceptacja.

Co mówi Twoje ciało?

Zanim na wakacje zabierzemy nasze ciało zdążymy je często z jednej strony potężnie przeciążyć, a z drugiej obrzucić ogromem oczekiwań i osądów. Swoje zrobią jeszcze przekłamane media społecznościowe pełne są zdjęć „idealnych wakacji”, „idealnych sylwetek”, „idealnego życia”. Łatwo wtedy poczuć, za podpowiedzią wewnętrznego krytyka, że z nami jest coś nie tak.

Co jeśli– dla odmiany – mogłabyś zbliżyć się w ten czas również do swojego ciała? Ono się z nami komunikuje – choćby przez zmęczenie, ból pleców, migreny, kłopoty z trawieniem – to wszystko jest sygnałem o dysharmonii w ciele.  Ważne jest zwrócić na nie życzliwą uwagę, odczepić się od narzuconych oczekiwań, a zwrócić z uważnością ku jego potrzebom. Czasem to będzie „nicnierobienie”, a czasem kontakt z naturą, ruch i aktywna regeneracja.

Zamiast patrzeć na nie z dezaprobatą i zarzucać sobie to,  co powinnaś w nim poprawić – zapytaj ciało, jak się ma i co mu jest potrzebne. Może chce się poruszać, może po prostu leżeć na trawie, a woła o przytulenie. Może potrzebuje odpoczynku od ocen, oczekiwań i porównań oraz nadużyć. Czułość i życzliwość wobec ciała to jedna z najgłębszych form miłości własnej. Co jeśli ciało da ci znać czego potrzebuje – jeśli tylko będziesz gotowa słuchać.
Twoje ciało zasługuje na to, by patrzeć na nie z przyzwoleniem i łagodnością. Nie jak na coś do korekty, ale jak na dom, który daje ci możliwość odczuwania i doświadczania życia. Przyzwolenie na to jakie jest teraz da i tobie i jemu więcej przestrzeni do jakiejkolwiek zmiany – jeśli ją kiedyś wybierzesz.

Kilka pytań na letnią drogę

Możemy nieustannie tonąć w ocenach i narracji wewnętrznego krytyka, a możemy też zacząć zadawać sobie otwarte pytania. Nie po to, by “rozkminiać” odpowiedzi, ale po to by dały tobie świadomość tego, co jest ukryte głębiej. Po to, by pozwolić im prowadzić siebie do siebie. Oto kilka z tych, które mogą towarzyszyć ci tego lata:

– Co dziś byłoby dla mnie lekkie?
– Czego potrzebuję, by poczuć się bliżej siebie?
– Co mogę odpuścić, żeby odzyskać więcej przestrzeni?
– Co byłoby dzisiaj odżywcze dla mnie i ładowało moje “baterie”?

Zadawaj je z ciekawością dziecka i nie angażuj w to głowy.  Te pytania nie wymagają natychmiastowej odpowiedzi. Mogą żyć z tobą przez cały dzień, przez cały urlop, a nawet lato. Mogą stać się twoją wewnętrzną mapą świadomości, która będzie coraz pełniejsza kiedy będzisz gotowa posłuchać. Każde z nich jest zaproszeniem – nie do zmiany siebie, ale do bycia bardziej sobą.

Nie bierz krytyka – weź siebie

Wakacje nie muszą być doskonałe i pełne wrażeń. Wystarczy, że będą twoje i bliskie sobie. . Dobrze jeśli są wypełnione momentami obecności i wyborów, które włączają ciebie. Zamiast wymagać, porównywać, analizować – wybierz błogobycie. Tylko tyle. I aż tyle.

Nie pakuj do walizki krytyka, on nie wie, jak odpoczywać. Ty natomiast możesz zacząć w to lato wybierać to codziennie, możesz uczyć się tego krok po kroku. Z lekkością, czułością i radością siebie. Wszak harmonia nie przychodzi z zewnątrz; ona zaczyna się w tobie. I jest dostępna tu, teraz – jeśli tylko pozwolisz sobie po nią sięgnąć. Jeśli w tym roku masz zabrać coś ze sobą na wakacje – niech to będzie błogobycie. Niech to będzie prostota i radość z bycia przy sobie. Krytyk nie musi być twoim towarzyszem. Zabierz i odkrywaj SWOJOŚĆ – to wystarczy.

Zobacz artykuł mojego autorstwa w magazynie MOJA HARMONIA ŻYCIA

https://mojaharmoniazycia.pl/…/MHZ-2025_03-v3-elektro.pdf

Wszystkie aktualności